Hey,
zastanawiałam się o czym najpierw napisać, jaki temat wybrać...jako, że ostatnio wybrałam się do drogerii Natura i zaopatrzyłam się w maseczki do twarzy to postanowiłam o nich napisać słów kilka.
Mam cerę tłustą w strefie T i taką nijaką (sucho-tłustą) na policzkach o obrzeżach twarzy. Moja twarz pokryta jest wągrami (w szczególności nos, policzki, broda, czoło) tudzież zaskórnikami, a na dodatek jest strasznie szarobura po zimie. Postanowiłam, że trzeba to zmienić i kupiłam maseczki do przetestowania.
Pomyślałam, że mogę opisać moje wrażenia związane z użyciem tych maseczek na blogu. Wczoraj wieczorem użyłam jednej z nich i niżej opiszę co obiecuje producent, a co sądzę o niej ja. Mam nadzieję, że znajdzie się grono zainteresowanych.
Najpierw użyłam LIRENE Peeling Enzymatyczny, który miał złuszczyć obumarły naskórek, usunąć wszelkie zanieczyszczenia, a także zmniejszyć widoczność porów i pobudzić procesy odnowy komórkowej.
Zacznę od tego, że peeling ma przyjemną kremową konsystencję i pięknie pachnie. Po zmyciu go z twarzy skóra była miła w dotyku i wyglądała bardziej świeżo niż przed zastosowaniem go. Tak więc mogę powiedzieć, że złuszczył martwy naskórek i usunął zanieczyszczenia, ale pory chyba nie były mniej widoczne (ślepa jestem). Na minus jest to, że pozostawił uczucie ściągnięcia skóry, co nie jest przyjemne. Dziś twarz nadal jest przyjemna w dotyku. Myślę, że na super efekty trzeba poczekać, producent napisał, że należy stosować ten peeling dwa razy w tygodniu.
Na pewno kupię jeszcze kilka saszetek tego peelingu, ciekawa jestem efektów po miesiącu stosowania go. Polecam.
Po peelingu nałożyłam maseczkę EVELINE Cosmetics Q10 plus R
Aktywna maseczka termiczna, odmładzająco-oczyszczająca.

Producent obiecuje poprawę kolorytu skóry (nie zauważyłam), redukcję wydzielania sebum (wczoraj i owszem nie świeciłam się tak bardzo jak zawsze, ale dziś sebum wydziela się tak jak zawsze), zmniejszenie widoczności porów (jak w przypadku peelingu, nie widzę zmian), zredukowanie widoczności zmarszczek (nie mam zmarszczek oprócz tych mimicznych od uśmiechu, więc nie będę tej części oceniać). Producent zalecił również przeprowadzenie masażu poziomego (w boki) i pionowego (góra-dół), zastanawiałam się dlaczego, ale po nałożeniu maski wszystko stało się jasne. Maska jest dosyć gęsta i zawiera drobinki jak w peelingu ziarnistym, więc się masowałam. Jako, że maska zwie się termiczną wytwarzała przyjemne ciepełko przez krótką chwilę. Pachniała ślicznie, ale ciut ciężko było ją zmyć. Ogólnie stwierdzam, że trzeba ją używać częściej niż raz dla widocznych i obiecywanych efektów. Nie skreślam jej, ale chyba bardziej polecam ją dla osób, z delikatnymi zmarszczkami.
Pozostałe maski:
BIELENDA Ogórek&Limonka
Stara Mydlarnia ORIENTAL MAROCCAN MASK Energetyzująca maska do twarzy z dodatkiem olejku arganowego
Maski zamierzam stosować 2 razy w tygodniu razem z peelingiem i opisywać tu swoje wrażenia.
W następnym poście zamierzam opisać puder transparentny ESSENCE Fix&Matte
Serdecznie Was pozdrawiam i zapraszam ponownie.
P.S proszę piszcie w komentarzach co sądzicie o moich postach, co powinnam zmienić i o czym chcecie czytać.