Zapowiedź była, więc czas na post ;)
Puder, którego używałam skończył mi się i pomyślałam, że to dobra pora, aby go zmienić. W sobotę zakupiłam Essence Fix&Matte. Zapłaciłam za niego 14,99zł, więc cena jak najbardziej na TAK, haha.
Co zaobserwowałam?
Hmm, puder jest sypki i ma kolor biały. Oczywista oczywistość ;p
Na plus jest to, że nie ma zapachu, ma dobrą cenę i nie podkreśla suchych skórek. Ze względu na jego kolor trzeba go ostrożnie nakładać, bo można uzyskać efekt "mąki na twarzy" (ale to jest do opanowania i chyba też zależy częściowo od podkłady, którego używamy). Niestety do pudru nie jest dołączony żaden aplikator (puszek/gąbeczka), trzeba dokupić (to jest dodatkowy koszt 5-10zł). Poza tym puder gwarantuje satynowe wykończenie makijażu i ciut rozjaśnia podkład (dla mnie to nie problem).
Na minus jest również skład, ponieważ zawiera dużo parabenów.
Myślę, że warto go wypróbować tym bardziej, że jest coraz cieplej i dobrze matuje cerę tłustą (u mnie ok.4-5h).
Ciekawa jestem na jaki okres czasu mi wystarczy.
Czy któraś z Was używała tego pudru? Jakie są Wasze wrażenia, a może znacie i testowałyście już podobne produkty innych firm? A może macie jakieś pytania do mnie? Piszcie, czekam ;)
A już jutro recenzja kolejnej maseczki.
Pozdrawiam ;*)

Ja używam tylko pudrów transparentnych(czytaj białych) i nie narzekam, i nie myślę o powrocie do kolorowych, ponieważ gdzie kolor tam często problem z jego dobraniem.
OdpowiedzUsuńObecnie moim hitem jest azjatycki produkt Skinfood peach sake silky finish powder, mam go już chyba pół roku, używam prawie codziennie i jeszcze nie widać końca, do tego nie ma problemu z tym, że będzie za biały, ponieważ idealnie się wtapia.
Ale puder z essence też może być ciekawy (nawet nie widziałam, że maja taki puder), więc się pewnie skuszę.